czwartek, 8 grudnia 2011

chyba czas się pożeganać.

ten blog nie ma sensu...
nie jestem już tą osobą, która zaczynała go pisać...

sobota, 30 października 2010

Znów mam ochotę chwycić za nóż

Nie cierpię ludzi, naprawdę. A szczególnie tych, którzy inni nazwali by moimi bliskimi.
Ja wiem, że to źle, ale nienawidzę własnego domu i rodziny. Nie czuje się tu bezpiecznie i zupełnie nie jak w domu. Chciałabym się uśmiechnąć naprawdę, ale już chyba tu nie potrafię. Nie pamiętam kiedy ostatnio od nich usłyszałam, że jestem ważna albo głupie "kocham Cię córeczko" ja tego naprawdę nie pamiętam. Zdaję się, że to było dawno dawno, nie pamiętam żadnego objęcia, przytulenia beż powodu. Teraz to tylko służy złagodzeniu mojego gniewu, który wcale się jakoś nie koi. Boli mnie to, bo to smutne, ale co mam zrobić, nie mam już w sobie miłości dla nich.

Wiesz?

Ciężko mi bardzo ciężko wytrzymać tu jeden dzień a co dopiero do poniedziałku...
Weź mnie stąd. Zabierz.

poniedziałek, 27 września 2010

znów autobusowe wypociny

Podróż przez góry i doliny dziurawych dróg polskich. Laptop obija się o przednie siedzenia i buntuje klawisze, żeby nie chciały napisać tego co ja mam w głowie. a co mam? Czasem nawet ja sama tego nie wiem. Uśmiecham się żeby zmylić tłum i jednocześnie siebie. mam ochotę się uśmiechać i płakać. Tak jak wczoraj po ataku T. On mnie nie pamiętał a to bolało, Tak jakby go nie było...
a jakby go nie było, to nie byłoby i świata. On jest moim światem, całym człowieczeństwem jakie we mnie jeszcze jest. Patrzę na niego i widzę niesamowicie seksownego człowieka, który podnieca mnie widokiem pleców:) To akurat śmieszne a tak mało rzeczy mnie teraz cieszy, że chwytam się każdej drobnostki. Uśmiech proszę: koniec sceny pierwszej.

niedziela, 23 maja 2010

och wolne, wakacje, ale cóż

A ja się biorę za czytanie, rysowanie, malowanie. Za wszystko byle tylko nie szukać pracy. Wiem, że powinnam, ale mnie jakoś nie ciągnie wcale, wolałabym jeszcze posapać do późna popatrzeć na wczesne słońce:)Posłuchać rano ptaków.
Tak tak, takie rzeczy mnie cieszą. Stałam się bardziej optymistką teraz. Aż dziw bierze, że cieszą mnie teraz takie głupoty w gruncie rzeczy. Takie prozaiczne zjawiska.
Sama dla siebie uważam, że to dobrze, o właśnie!

Uśmiech jest piękny, naprawdę piękny i bardzo potrzebny, by żyć. No i jakąś radość z tego życia czerpać.

czwartek, 13 maja 2010

Dziwne

Uśmiech gaśnie na ustach...Jakieś dziwne uczucia mną kierują. Tylko nie wiem do czego one zmierzają. Chyba zapomniałam jak się ze sobą rozmawia. Kiedyś to było takie proste... A teraz jak mam powiedzieć, że pragnę się trochę zmienić. Chcę wrócić do tego co było wcześniej, bo to było lepsze dla mojej psychiki. ?A psychikę niestety mam dziwną. Rzadko się uśmiecham. Nie mam ochoty, boli mnie życie. Tęsknie za czymś ważnym, ale nie potrafię określić czym to jest za czym tęsknię. Jakieś nieokazane pragnienia, ekscytacja.

wtorek, 11 maja 2010

zaszaleję optymizmem!

No Boże kochany (tak, tak, ateistka używa takich słów, bo to dla niej utarte powiedzonko) jak pięknie.
Leżę jeszcze w łóżku, jest po 7 i powinnam przygotowywać się do prezentacji z polskiego ale...
otwarte drzwi na balkon, śpiew ptaków, taki lekki wiatr, odgłosy dalekiej ulicy, to wszystko jest tak magiczne, że mam wrażenie, że znów jestem dzieckiem, taką samą radość sprawiają mi takie zwykłe błahe rzeczy jak poranne promienie słońca.
Dzięki temu czuję, że ten dzień będzie dobry. Lepszy niż wszystko co mogło się stać